Wyobraź sobie, że instalujesz w firmie najdroższy system alarmowy. Płacisz abonament, czujniki działają bez zarzutu, a na Twój telefon co chwilę przychodzą powiadomienia o ruchu na posesji. Problem w tym, że… nie masz podpisanej umowy z grupą interwencyjną, a alerty w końcu zaczynają Cię tak irytować, że wyciszasz je w telefonie. Czy taki alarm chroni Twój majątek? Nie. Jest tylko bezużytecznym generatorem powiadomień.
Dokładnie tak samo działa monitoring znaków towarowych. Na początek ustalmy sobie oczywistą oczywistość – monitoring rejestrów nie chroni marki sam z siebie. Monitoring to źródło Twojej informacji o potencjalnych kolizjach czy naruszeniach. A sama wiedza o zagrożeniu nie eliminuje jeszcze tego zagrożenia.
Jeśli wykryjesz, że konkurent zgłasza podobny znak, ale nic z tym nie zrobisz, Twoja marka ucierpi dokładnie tak samo, jak bez tej wiedzy. Brak działania sprawia, że alerty są tylko bezużytecznym szumem informacyjnym. Dlatego oprócz samego dobrze ustawionego monitoringu potrzebujesz też scenariusza działania, mówiącego na co reagować i jak reagować. Bez takiego scenariusza monitoring znaków towarowych to czysty koszt operacyjny, a nie element strategii ochrony marki.










